top of page
Szukaj

Czy warto kupić Piumę? Moje wrażenia po pierwszych lotach. Autor: Michał Kowal

  • Fly Adventure
  • 4 godziny temu
  • 2 minut(y) czytania

Pewnie wielu się ze mną zgodzi, że to pilot lata, a nie sprzęt. Będąc wierny tej

zasadzie, długo dojrzewała we mnie myśl o zakupie nowej lotni, bo przecież mój

trzydziestoletni Perfex nadal latał świetnie. Niestety trzy dekady eksploatacji

odcisnęły swoje piętno i zacząłem coraz poważniej zastanawiać się nad zakupem

czegoś nowego.

Jestem pilotem, który nie lata zbyt dużo, dlatego od samego początku zależało mi na łatwym, rekreacyjnym modelu. Poświęciłem niezliczoną ilość godzin na przeglądanie Internetu, rozmowy z bardziej doświadczonymi pilotami oraz konsultacje z instruktorem. Najważniejsze dla mnie było kilka cech: masa lotni, łatwość pilotażu – w tym również lądowania – a także szybkość i prostota rozkładania. Okazało się, że wszystkie te wymagania spełnia Piuma firmy ICARO2000.



Nad decyzją zakupową zastanawiałem się jeszcze jakiś czas, aż w końcu podjąłem decyzję i zamówiłem skrzydło. Po dwóch miesiącach pojechałem z Moniką oraz Andrzejem odebrać je osobiście. Rozłożyliśmy lotnię w towarzystwie Manfreda Ruhmera, który z dużą uwagą pomógł dopasować długość podwieszenia.

Po gratulacjach przyszedł czas na powrót.



W drodze powrotnej grzechem byłoby nie przetestować nowego nabytku, dlatego

zahaczyliśmy o Bassano, aby oblatać lotnię w tym wyjątkowym miejscu. Następnego dnia wjechaliśmy na górę i rozłożyłem Piumę przy asyście Moniki. Pierwsze spostrzeżenie było takie, że lotnia rozkłada się bardzo szybko. Widać w niej wiele przemyślanych rozwiązań i po kilkunastu minutach była gotowa do lotu. Jest też bardzo lekka, dzięki czemu nie sprawia kłopotów na ziemi.

Powoli podchodzę na rampę, a że był to mój pierwszy raz w Bassano, przyznam, że

zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Kawałek rampy, a potem pionowa przestrzeń w dół. Nie było się nad czym zastanawiać – rura do przodu.





Warunki były słabe. Ponadto nie wiedziałem jeszcze, na ile mogę sobie pozwolić na

tej lotni, dlatego po dwóch nieudanych próbach złapania noszenia postanowiłem

polecieć na lądowisko. Podejście zgodnie z nowymi zasadami ruchu zakończyło się

klapnięciem na ziemię tuż po wykonaniu zwrotu o 180 stopni – w tym przypadku

„tuż” oznaczało dosłownie natychmiast. Byłem w szoku, jak wiele lotnia mi

wybaczyła. Mój błąd był ewidentny, a z boku mogło to wyglądać tak, jakby wszystko było zaplanowane.



Kolejne loty wykonałem już na znanym terenie w Witkowie, holując się za

wyciągarką. Jak to lata? Fantastycznie. I tu właściwie można by zakończyć.

Lotnia bardzo dobrze zachowuje się na holu, w locie jest zwrotna nawet przy

minimalnej prędkości, a przy tym bardzo przewidywalna i liniowa. Bardzo małe siły na sterownicy to coś, co od razu daje się zauważyć – jest to naprawdę wyjątkowo odczuwalne.



No i lądowanie – mistrzostwo. Lotnia do samego końca nie ucieka na boki, bardzo łatwo wyczuć moment wypchnięcia, a dodatkowo świetnie

„spadochronuje”. Trzymanie kierunku przez tę lotnię jest po prostu wybitne.



Podsumowując – to fantastyczna lotnia dla pilotów, którzy chcą latać bez stresu i bez dźwigania zbędnych kilogramów. Czy zamówiłbym jeszcze raz tę samą lotnię? Nie – zamówiłbym ją w wersji z Technorą, bo ta lotnia zasługuje na prawdziwą biżuterię. A tak całkiem serio – jestem bardzo zadowolony i wiem, że zostanie ze mną na wiele lat.

Czy warto kupić tę lotnię? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sam. Ja jestem

zachwycony.



 
 
 

Komentarze


bottom of page